Był rok 1977. Niesiony na fali międzynarodowego sukcesu, który był skutkiem wydania serii przebojowych płyt, Alice Cooper wylądował w klinice psychiatrycznej. Dokładniej, mistrz rockowego horroru sam zgłosił się na leczenie z alkoholizmu. Według legendy, podczas trasy koncertowej poprzedzającej te zdarzenia, Alice potrafił wypić w ciągu dnia dwie zgrzewki piwa, doprawiając się butelką whisky


alice+cooper.docL

eczenie nie trwało długo i trzeźwy Cooper już w 1978 roku nagrał album zainspirowany swoimi doświadczeniami z kliniki. Otrzymał on tytuł “From the Inside”, a przy jego tworzeniu i nagrywaniu Alice skorzystał z pomocy kilku współpracowników Eltona Johna, w tym przede wszystkim Berniego Taupin. Jak to jednak często bywa z postaciami z rockowego panteonu, ekscentryczny showman nie wytrzymał zbyt długo w stanie trzeźwości. Z początkiem nowego dziesięciolecia Alice Cooper uzależnił się od kokainy.

Wydany w kwietniu 1980 roku album “Flush the Fashion” zaskoczył fanów artysty dramatycznym muzycznym zwrotem. Płyta, nagrana z producentem Royem Thomasem Bakerem, była mocno zanurzona w popularnych wówczas klawiszowych brzmieniach new wave. I choć zabrakło przebojowego singla, “Flush the Fashion” stało się największym sukcesem komercyjnym Coopera od trzech lat. Ważny był również fakt, iż demoniczny Alice pamięta co nieco z okresu tworzenia tej płyty. A informacja to o tyle istotna, że…

UPADEK

FullSizeRender 19…jego kolejne trzy płyty określane są mianem “Blackout Albums”. Jak utrzymuje sam Alice Cooper nie ma żadnych wspomnień dotyczących przygotowywania materiału ani nagrywania w studiu. Krótko mówiąc, urwał mu się film (“blackout”).

Pierwszy z tych krążków to wydane we wrześniu 1981 roku “Special Forces”. Choć niczym poprzedniczka, całość brzmiała mocno „syntetycznie”, o wiele więcej było tu dziarskich rockowych riffów, przede wszystkim w mocno punkowym “Vicious Rumours”. Było to bez wątpienia spowodowane właćzeniem do składu aż dwóch gitarzystów – Mike’a Pinera (znanego chociażby z krótkiego stażu w IRON BUTTERFLY) i Danniego Johnsona (nagrywał przede wszystkim z Rickiem Derringerem). Basistą był Eric Scott, który dołączył do Coopera już podczas trasy promującej “Flush the Fashion”, a uprzednio grał w PM Carla Palmera. Na perkusji zagrał Craig Krampf, którego najważniejszym punktem w muzycznym CV było zagranie na solowym albumie Paula Stanleya. Klawisze obsługiwał Duane Hitchings, który wcześniej wspomagał między innymi Roda Stewarta.

alice+coopecr.docWarto w tym miejscu poświęcić kilka słów na temat wyglądu wokalisty z tamtych lat. Oto bowiem już podczas promowania poprzedniego krążka Alice zaszokował wszystkim swoim odnowionym wyglądem. W odstawkę poszedł firmowy makijaż, a cała stylizacja przypominała teraz bardziej drag queen, w czym pomogło na pewno wspomniane uzależnienie od narkotyków. W okresie powstawania “Special Forces” Alice Cooper dodatkowo wrócił do picia, co jeszcze bardziej rozbudziło jego wyobraźnię. Zaowocowało to ubarwieniem oblicza wojskowymi mundurami i lotniczymi kurtkami, co można sobie obejrzeć chociażby na filmie “Alice Cooper a Paris” z 1982 roku. Odlot totalny!

Kolejną pozycją z trylogii “Blackout Albums” było “Zipper Catches Skin” z 1982 roku. Muzycznie to rzecz gorsza od całkiem niezłej poprzedniczki. Zabrakło piosenek, które wgryzły by się w pamięć słuchacza. Na pewno miał na to wpływ stan Alice Coopera, który wówczas ćpał i pił na potęgę. Według słów Erika Scotta, „Alice miał czasami jakieś teksty, wers lub pomysł, a my (muzycy) opracowywaliśmy muzykę, która pasowałaby do nastroju lub do słów…” – prawda, że nie brzmi zachęcająco?

alice+coossper.docZ kolei gitarzysta Dirk Wagner określił sesje nagraniową jako „napędzany prochami koszmar” i…odszedł w jej trakcie. Podobno za kotarą ustawioną za mikrofonem, Alice miał przygotowany specjalny stolik ze sprzętem do palenia cracku. Z tego dobrodziejstwa korzystał nie tylko sam mistrz ceremonii, ale również inni muzycy.

Tu dochodzimy do kolejnej ciekawej kwestii dotyczącej “Zipper Catches Skin”, a mianowicie do listy instrumentalistów, którzy wzięli udział w nagraniach. Wikipedia wymienia aż osiem nazwisk. Z poprzedniego składu ocaleli klawiszowiec Duane Hitchings i Erik Scott, który tym razem nie tylko nagrał partie gitary basowej, ale również współtworzył większość kompozycji.

Jakby tego było mało, został on również współproducentem całości. Głównym gitarzystą (przynajmniej w początkowej fazie nagrywania) był Dick Wagner, który grał już na kilku wcześniejszych płytach Coopera.

Oprócz niego, za partie gitary odpowiadał również John Nitzinger, który dołączył do grupy już podczas tournee promującego “Special Forces”. Oprócz nich, przez studio nagraniowe przewinęli się Mike Pinera i Billy Steele, którzy zagrali w kilku kawałkach. Zrobiło się tłoczno… Sytuacja była o wiele bardziej klarowna, jeżeli chodzi o osobę zasiadająca na stołku perkusisty. Nowym nabytkiem był Jan Uvena, który podobnie jak Nitzinger, przyłączył się do entoureagu podczas wcześniejszej trasy koncertowej.

alice+coopsser.docPo wydaniu “Zipper Catches Skin” nie zorganizowano żadnych koncertów. Zgodnie ze słowami Erika Scotta, to sam Alice był już zmęczony powtarzanym od wielu lat schematem – płyta – trasa, chciał się z niego wyrwać i spędzić czas na łonie rodziny. Według innych źródeł, to wytwórnia płytowa nie była zainteresowana zorganizowaniem tournee, pomna ekscesów jakich Cooper dopuszczał się podczas wcześniejszych występów, będąc pod wpływem.

W październiku 1983 roku ukazała się płyta “daDa”, ostatnia z serii “Blackout Albums”. Okoliczności jej powstania są co najmniej intrygujące. Otóż, według słów gitarzysty Dicka Wagnera…Cooper początkowo był bardzo niechętny rozpoczęciu pracy nad kolejnym wydawnictwem. Do zmiany decyzji nakłonili go starzy współpracownicy, a chyba przede wszystkim fakt, że zgodnie z kontraktem był zobligowany do nagrania dla wytwórni Warner Bros. jeszcze jednej płyty. Jednym ze wspomnianych starych współpracowników był producent Bob Ezrin, którego nazwisko pojawiało się już wcześniej siedmiokrotnie na płytach Coopera. alice+cafdfooper.docDrugim kompanem był gitarzysta Dick Wagner, który przy okazji “DaDa” mocno zaangażował się w komponowanie, pomagał przy produkcji oraz zgodnie z relacją samego zainteresowanego, nagrał partie basu. Basistą podczas sesji był jegomość o nazwisku Prakash John. I to było by tyle w temacie muzyków zaangażowanych w powstawanie nowego materiału. Zaraz, zaraz, a co z perkusistą zapyta ktoś? Otóż, nazwiska pałkerów widnieją jedynie przy dwóch utworach, reszta ścieżek perkusyjnych została wygenerowana przy pomocy syntezatorów, za obsługiwanie których był odpowiedzialny Graham Shaw. Niejako wbrew wszystkim niesprzyjającym okolicznościom, “DaDa” jest w mojej opinii bardzo dobrym albumem, nieodkrytym klejnotem awangardowego rocka. Ale napisanie recenzji pozostawię bardziej kompetentnym ode mnie…

EPILOG

Podobnie jak w przypadku poprzedniego krążka, tak i po wydaniu “DaDa” nie było żadnego tournee. Z jednej strony, wytwórnia Warnes Bros. nie była zainteresowana wykładaniem pieniędzy na promowanie artysty, który właśnie wypełnił swoje kontraktowe zobowiązania. Z drugiej strony, juz po zakończeniu sesji nagraniowej, a jeszcze przed opublikowaniem nagrań Alice Cooper znów trafił do kliniki na leczenie z powodu alkoholizmu…

Już za kilka lat miał powrócić, by znów będąc trzeźwym, na nowo rozpocząć podbój światowych scen. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść…

O Autorze

- uzależniony od muzyki, zapalony czytelnik biografii i starych pism, miłośnik historycznych faktów i ciekawostek, o naturze wiecznego poszukiwacza. Więcej na temat jego fascynacji na stronie MUSIK SITE na Facebook'u: https://www.facebook.com/onlymusiksite/

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany