Barlinek to miasteczko w województwie zachodniopomorskim, które do tej pory kojarzyło mi się z podłogami i panelami podłogowymi. Od kilku tygodni kojarzy mi się też z zespołem BURN THEM ALL, który w ubiegłym roku wydał debiutancką, nieco ponad 15 minutową EP zatytułowaną „Confession”


C

hłopaki grają death metal i prochu nie odkrywają – gdy wchodzi riff otwierającego „As The Heaven Burn” to na końcu języka mam, z czym mi się ten motyw kojarzy. Wypowiedzieć jednak nie zdołałem. I słuchając tego materiału takie wrażenie powraca jeszcze kilkakrotnie. W niczym to jednak nie burzy przyjemności słuchania „Confession”. Materiał ten jak na debiut zaskakuje naprawdę dobrym brzmieniem, nienaganną techniką i profesjonalizmem. Death metal w wykonaniu BURN THEM ALL nie ucieka w szaleńcze tempa, ani nie popada w doom metalowe walce. Utrzymany jest w średnich tempach, ale nawet gdy czerwona wskazówka szybkościomierza wychyla się w którąś stronę to ani na moment nie traci swojej wyniosłości. Bo w „Confession” jest coś wyniosłego, majestatycznego i dobitnego. Gitarowe motywy umiejętnie budują napięcie, a potężne wokalizy nadają tej muzyce potęgi i monumentalizmu. Jeśli do tego dodamy bardzo zgrabne partie solowe, selektywne brzmienie i chwytliwe riffy okazuje się, że „ Confession” jawi się jako materiał bardzo pociągający – już od pierwszej konfrontacji. Oczywiście można by postawić tezę, że bez „Confession” świat death metalu wcale nie byłby uboższy, a następnie bez trudu ją obronić – tyle, że kogo to obchodzi skoro debiutu BURN THEM ALL słucha się z przyjemnością. Nie tnąc się po rękach zardzewiałą żyletką, budząc się w nocy z płaczem czy mdlejąc w połowie każdego utworu – ale po prostu z przyjemnością – szczerą i niczym niewymuszoną.

„Confession” to debiut więcej niż solidny, materiał, który zdecydowanie wyróżnia się w nawale płyt, które dostaję do recenzji każdego dnia. Jeśli muzyki słuchacie, a nie ją studiujecie to zdecydowanie powinniście sobie tej EP posłuchać. Jeśli jednak pracujecie nad muzyczną habilitacją i poszukujecie pierwiastków, których jeszcze nie ma na muzycznej tablicy Mendelejewa to spokojnie możecie sobie odpuścić.

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany