– Jak to pan chodzi? – zdziwił się lekarz patrząc na mnie badawczo. – Przecież nasze badania laboratoryjne wykazały, że leżąc w łóżku i słuchając muzyki będzie pan mógł samodzielnie chodzić w czerwcu… 2021 roku.


– No widzi przecież pan, że przyszedłem – odparłem stając przed lekarzem. Ten zerwał się z fotela obszedł mnie naokoło. – Może pan podnieść lewą nogę?
Wysunąłem lewą nogę w górę tak wysoko, że zrobiłem czarny ślad butem na białym suficie gabinetu.
Lekarz zdjął okulary, przymknął oczy i otworzył usta.
– Długo pan tak może? – zapytał.
– Aż zachce mi się sikać – odparłem nie opuszczając nogi. – Przy rozpinaniu rozporka zaczynam się chwiać i tracić równowagę – skłamałem.
Lekarz znów usiadł przy biurku i wlepił wzrok w moje dokumenty medyczne.
– W nasze wyliczenia diagnostyczne musiał wkraść się jakiś błąd – rzekł ni to do mnie, ni to do siebie i zaczął nerwowo gryźć ołówek.
– Ma pan 38 lat?
– Tak.
– Złamał pan kręgosłup w filharmonii?
– Tak.
– Leżał pan tylko przez trzy tygodnie i słuchał pan polskiego reggae?
– Nie panie doktorze! Słuchałem metalu!
– O cholera! – ucieszył się lekarz. – Być może tu tkwił błąd w naszych prognozach.
Wyjął ołówek z ust i zaczął coś pisać na kartce.
– Dam panu skierowanie na rehabilitację – spojrzał na mnie, zmarszczył czoło i dodał. – Niech pan na litość boską opuści tę nogę. Nie widzi pan, że brudzi mi pan butem sufit.
Opuściłem nogę zawstydzony.
– Pojedzie pan na rehabilitację do Wrocławia w najbliższy weekend – poinstruował lekarz. – Proszę pić dużo piwa, słuchać dużo muzyki i w miarę możliwości starać się machać głową.
Lekarz ściszył głos, rozejrzał się jakby chcąc się upewnić czy na pewno jesteśmy sami.
– Może pan uprawiać seks – dodał i mrugnął okiem.
– Nie będę miał czasu na żaden seks! – odparłem oburzony. Tam gra Sadistic Intent i Possessed! Zamierzam całe ich koncerty nagrać na telefon i jak skończą, słuchać ich ponownie z telefonu.
– Doskonały pomysł – odrzekł lekarz, wręczył mi skierowanie i odprowadził do drzwi.

chuck-norris-memy-dbWyszedłem na korytarz, ściągnąłem maskę z twarzy. Nie, nie ja ściągnąłem. On ściągnął. Chuck Norris. Podszedł do mnie i poklepał mnie po plecach. Syknąłem z bólu.
– Udało się! Uwierzył, że to ty – rzekł Chuck, wręczając mi skierowanie.
– Dziękuję Chuck – uśmiechnąłem się promieniście przesuwając się z balkonikiem w kierunku wyjścia z przychodni. – Na ciebie zawsze można liczyć.
Chuck przygładził brodę, założył kapelusz i prawie się uśmiechnął. No dobra, w to byście już nie uwierzyli. Musiało mi się zdawać
– Tylko uważaj tam na siebie – powiedział na pożegnanie.
– A może pojedziesz za mną na ten festiwal? – zapytałem gdy już odchodził. Chuck odwrócił się przez ramie i odparł.
– Ja już byłem na wszystkich koncertach. Na tym też!

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany