Słowacki DEMENTOR istnieje od 1988 roku i zdążył już nagrać siedem płyt studyjnych. W tym roku za sprawą Dark Symphonies po raz pierwszy na płycie CD pojawił się debiutancki album tej grupy „The Church Dies” z 1994 roku, wzbogacony o demo „Morbid Infection”


P

ozycja to niezwykle smakowita nie tylko z kolekcjonerskiego punktu widzenia, ale i z powodów czysto muzycznych. Słowacy na swym debiucie proponują porywający, inteligentny death metal z bulgoczącymi partiami basu, urokliwymi solówkami i naprawdę oryginalnymi aranżacjami. Ten krążek po 22 latach, od chwili swej kasetowej premiery, nie tylko nie stracił siły rażenia, ale jeszcze zyskał na oryginalności i unikalnym mrocznym klimacie, który kreuje.

fullsizerender-60Death metal DEMENTOR jest brutalny, ale jednocześnie bardzo poukładany i selektywny. Eksplozje wściekłości są dawkowane z aptekarką precyzją, brzmieniowo jest brudno i oldschoolowo, ale niezwykle przejrzyście, a miejscami bardzo chwytliwie, by nie rzec – przebojowo. DEMENTOR kłania się Bogom zza Oceanu – w niektórych miejscach szaleńcze przyśpieszenie może przywodzić na myśl CANNIBAL CORPSE, innym razem miażdżące ciężkie zwolnienie i praca gitar sprawia, że przypomnimy sobie o OBITUARY. To jednak bardzo luźne skojarzenia, bo na „The Church Dies” nie ma żadnych cytatów, a śmiem twierdzić, że kompozycyjnym rozmachem DEMENTOR mógłby wiele bardziej znanych zespołów zawstydzić. Piękne są partie solowe, zagrane z polotem i finezją – jak choćby ta w utworze „The Law Of Karma”.

Podoba mi się dynamika i zróżnicowanie tego materiału – jego wyrafinowanie i jednocześnie ujmująca siermiężność. Przyznam, że od kilku tygodni krążek ten niezwykle rzadko opuszcza mój odtwarzacz. Na odrębną uwagę zasługuje demo „Morbid Infection”, które jest na tyle wartościowe, że trudno je traktować w kategoriach suplementu, stanowiącego jedynie ciekawostę. Brzmieniowo jest gęściej i duszniej, a partie gitar są bardziej skomasowane. Jest to materiał mniej kombinowany, ale słucha się go wybornie, również ze względu na wokalizy, które brzmią drapieżniej i brutalniej niż na debiucie.

Nie znam ostatnich płyt DEMENTOR i nie wiem w jakich klimatach się dziś poruszają. Uważam jednak, że swoimi początkami zdecydowanie zasłużyli na uwagę i cieszę się, że wreszcie doczekaliśmy się odświeżenia tej zapomnianej perełki słowackiego death metalu.

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany