Wyobraźcie sobie wędrówkę po pustyni w pełnym słońcu – dookoła tylko piasek, a linia horyzontu ze wszystkich stron jest taka sama. Żadnych skał, kaktusów, krążących sępów czy karawany z turystami. Tylko słońce, piasek i bezchmurne, błękitne niebo


Usta wyschnięte, spuchnięte powieki pocierają o gałki oczne na darmo szukając w nich wilgoci. Sytuacja nie jest łatwa by nie powiedzieć – rozpaczliwie zła. Pozornie nic się nie dzieje, bo tylko słońce, piasek i niebo…
Jednak gdy damy sobie więcej czasu, gdy pozwolimy by słońce doprowadziło nas do granicy obłędu – zaczynamy czuć orzeźwiającą bryzę na twarzy. Wiatr niesie ze sobą słony zapach fal morskich i krzyk mew. Razem z tym wiatrem docierają do nas rozmowy ludzi, które toczą się daleko, na płynącym statku. Słyszymy trzepot żagli i kroplę wody, która zsunęła się po brodzie jednego z pasażerów i uderzyła cicho o pokład. Czujemy zapach olejku do opalania, którym jedna z pasażerek statku natarła sobie ciało i cichy syk powietrza uchodzącego z gumowej piłki, na której siedzi jej kilkuletni syn. Słyszymy arytmię serca jej otyłego męża siedzącego kilka metrów dalej, szelest jego gęstych siwiejących włosów przeczesywanych rzadkim grzebieniem wiosennego wiatru.
Oczami wyobraźni widzimy jak ich statek wpływa do portu, czujemy zapach ryb, którymi ludzie handlują przy portowej uliczce, słyszymy lekkie skrzypienie podłogi trzy ulice dalej.
To kot skoczył z pieca i przycupnął bezszelestnie koło miski pełnej ciepłego mleka. Słyszymy jak jego szorstki język mąci białą powierzchnię, a gorące gąbeczki łapek miarowo poskrzypują z każdym łykiem, dociśnięte do starej drewnianej podłogi, którą drążą korniki, wgryzając się w drewno i próbując przywołać słodycz jego soków i upojny zapach żywicy, która zastygła w tym drewnie dziesiątki lat wcześniej.
W tej podłogowej desce wciąż jednak drzemie wspomnienie kropel rosy wsiąkających w pulchną, pachnącą ziemię każdego poranka, gdy pierwsze promienie słońca ogrzewały soczyste źdźbła trawy porastające zbocze, na którym rosło drzewo, zanim je ścięto i zrobiono z niego podłogowe deski.
I taka jest ta płyta – im więcej serca w nią włożysz, im dalej zabrniesz na tę bezkresną pustynię, tym więcej poczujesz, tym więcej zobaczysz, tym więcej doświadczysz….

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany