Koniec lat osiemdziesiątych i początek lat dziewięćdziesiątych były najwspanialszymi czasami dla death metalu. Ileż to doskonałej muzyki wtedy stworzono to nawet nie muszę wymieniać. Każdy fan tego gatunku, wybudzony gwałtownie ze snu w środku nocy, potrafi jednym tchem wymienić najważniejsze zespoły i albumy, które tworzyły i kształtowały scenę. Takie nazwy jak Morbid Angel, Deicide, Cannibal Corpse, Entombed, Pestilence, Asphyx itd. wyznaczały granice ekstremy w muzyce oraz stawały się muzycznymi wzorcami dla coraz gęściej pojawiających się nowych zespołów. Jednym z takich zespołów był napewno GRAVESIDE z Tuły w Rosji, który w 1993r. nagrał i wydał swój debiutancki i jedyny album „Sinful Accession”.

fsinful_acc5c226e54b1036eb42263e6Dowiedziałem sie o nich przypadkiem przeglądając Musik Site a jako, że death metalu nie mam nigdy dość to włączyłem Youtube, wpisałem nazwę no i sie zaczęło. Klimatyczny, mroczny początek (dzwony rządzą) kawałka „Voices Of Devastation” był ciszą przed… tornadem prosto z Florydy, które uderzyło we mnie prosto z głośników. Tak jest – cały album „Sinful Accession” to jest muzyczne uwielbienie dla florydzkiego brzmienia, a dokładniej dla dwóch pierwszych albumów Deicide. Przez pierwsze minuty czułem sie jakbym słuchał „Legion” – potężna, punktująca niemiłosiernie perkusja, mordercze, prujące do przodu gitarowe riffy, opętane solówki, diabelski growl. Jednak juz w drugim kawałku „Magnificient Blasphemy” panowie udowodnili, że nie są tylko naśladowcami. Nadal jedzie tu siarką „made in Deicide” ale pojawiaja sie … klawisze, które doskonale wpasowuja się w tą dźwiekową nawałnicę.

I tak już jest do kończącego płytę „We All Will Be Dead” – dominuje Benton & Co, pojawia sie także od czasu do czasu szalona gitarowa rytmika Morbid Angel, a klawisze dodają temu wszystkiemu mroku i chłodu. Teksty to obowiązkowo opluwanie wszystkiego co święte czyli tak jak być powinno ;).

Podejrzewam, że kraj pochodzenia spowodował, że album Graveside przepadł na coraz bardziej zatłoczonej scenie i pokrył się kurzem zapomnienia, a naprawdę szkoda bo to kawał świetnej muzyki. Nieważne, że graja podobnie do Deicide – liczy sie, że jest w tej muzyce pasja, wściekłość, umiejętności no i nie jest to bezmyślne kopiowanie a wzorowanie się na najlepszych i robienie z tego coś swojego.

Ci, którzy nie słyszeli „Sinful Accession” a uwielbiają „Deicide” i „Legion” powinni zapoznać się z tą płyta jak najszybciej. Niestety z fizycznego nośnika mogą sie cieszyc jedynie fani winyli (można kupić ten album na discogs za przyzwoite pieniądze) i kaset. Zbieraczom CD, takim jak ja, pozostaje odsłuch z empeczy ale „lepszy rydz niz nic” bo płyta jest warta, żeby ja znać.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany