Kto by pomyślał, że z trójki Bowie, Reed, Pop najdłużej żył będzie ten, który rzucał się na scenie w szkle?” – takim trafnym spostrzeżeniem rozpoczął jeden ze swoich tekstów brytyjski Guardian. Iggy nie dość, że żyje, to jeszcze jest w życiowej formie. Wydał niedawno jedną z lepszych płyt w swojej karierze

iggy-pop-birthdayXXI wiek nie był dla niego specjalnie udany. „Beat’em Up”? Niby było tam trochę punkowej energii, ale płyta jest zbyt oczywista, żeby nie powiedzieć głupia. „Skull Ring”? Hamburger. „Préliminaires”i „Après”? Raczej ciekawostki. Płyty nagrane z The Stooges również nie sprostały oczekiwaniom fanów. W życiu radził sobie dobrze – miał wszystkie zęby, pieniądze, rodzinę, dach nad głową – co było dla Popa sytuacją wyjątkową, ale czegoś jakby brakowało. Iggy krzątał się, eksperymentował, próbował; śpiewał po francusku, śpiewał po angielsku; nagrywał covery, nagrywał własne piosenki – wszystko to z różnymi muzykami. Do poziomu, chociażby, „American Caesar” nawiązać mu się jednak nie udało. W końcu sięgnął po telefon i napisał krótką wiadomość do Josha Homme’a. Może byśmy coś nagrali?

Post Pop Depression

Kiedy posłuchałem uważniej „Lust For Life”, podjąłem decyzję o opuszczeniu Kyuss. Katowałem się tym obsesyjnie przez dwa i pół roku. Pod koniec tego okresu stwierdziłem, że to całe moje muzykowanie nie ma żadnego sensu. Jest tyle bandów na świecie, ale to nieważne, bo przecież wszystko co chciałem i musiałem powiedzieć w muzyce już zostało dawno temu nagrane. Właśnie na tej płycie.” („Pieśni dla głuchych” – A.Lerch, Ł. Dunaj)

Josh odmówić nie mógł. I chociaż w każdym zespole, w którym grał zawsze był liderem, tutaj posłusznie usunął się w cień. Nie mogło być inaczej. Do współpracy zaprosił jeszcze Deana Fertitę, z którym nagrywał „…Like Clockwork”, ostatni album Queens Of The Stone Age, a także Matta Heldersa z Arctic Monkeys. Już od pierwszych dźwięków słychać, że Homme maczał w tej płycie palce – a raczej, powiedzmy sobie szczerze – słychać, że to on ją skomponował. Gitara brzmi w charakterystyczny dla Josha sposób – „styl robota”, jak sam go nazywa – i w zasadzie, gdyby tu jeszcze zaśpiewał, mogłaby to być płyta QOTSA.

Gdyby Berlin leżał w Kalifornii

Screen-Shot-2014-03-26-at-23.46.51Iggy napisał kapitalne teksty. Jest w nich coś niepokojącego – taka świadomość nieuchronnie zbliżającego się końca. I’m not the man with everything/I’ve nothing, but my name. Jakby chciał podsumować całą swoją karierę, albo i życie. Odniesień do przeszłości wiele – panowie przemycili tu swoje wspólne inspiracje – i tak, słyszymy Talking Heads („Sunday”), Can („German Days”), ale też Davida Bowiego („Gardenia”).

Dokładnie tak brzmiałby „The Idiot”, gdyby Berlin leżał w Kalifornii.

Płyta generalnie jest chłodna i ponura, ale… no właśnie – możesz wyciągnąć człowieka z pustyni, ale pustyni z człowieka nigdy – niekiedy smutne, szare miasto ustępuje miejsca bezchmurnemu niebu. Najsłabszym punktem „Post Pop Depression” jest niewątpliwie singlowa „Gardenia”. Ładna piosenka, ale w porównaniu z pozostałymi wydaje się być zbyt banalna i szybko nudzi – taki „Chocolate Drops” to jeszcze prostszy numer, ale poszczególne jego części jakoś lepiej do siebie pasują. A to przyśpieszenie, które wchodzi w „Gardenii” po drugim refrenie pasuje tam, owszem, ale jak pięść do nosa. Na szczęście to w zasadzie jedyny element, który nie gra.

Najbardziej w pamięć zapada efektowne „Sunday” – w którym mechaniczne riffy spotykają się z fantastycznymi melodiami oraz tanecznym groovem – oraz „Paraguay” – gdzie szczególnie miażdżąca jest końcówka. Idealne podsumowanie płyty.

Koniec wieńczy dzieło

163922-L-LO„Post Pop Depression” będzie prawdopodobnie ostatnim krążkiem Iggy’ego. I dobrze. Wielcy powinni kończyć w sposób wielki – jak Bowie. A lider The Stooges nadal jest sobą i trzyma się dobrze. Na scenie bez wstydu pokazuje pomarszczone ciało i resztki mięśni, nadal pełen energii – i nawet gdy teraz, w wieku 69 lat śpiewa, że I wanna be your dog, nie sposób mu nie uwierzyć. Do końca będzie najlepszy.

 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany