Absolutnie niepowtarzalna i genialna płyta, która wiele dla mnie znaczy. Piękna, przerażająca, mroczna – pachnąca późną jesienią i mgłą opadającą na igliwie, które zdążyły już zrzucić z siebie drzewa. Idealny soundtrack do spacerów nocą po lesie.


1466

Album trochę zapomniany i niedoceniany, nic dziwnego – kto nocami chodzi po lesie? Niedawno jakaś kobieta próbowała biegać po zmroku w Kabatach i nie skończyło się to najlepiej.
Zresztą, akcja tego krążka nie dzieje się ani w Kabatach, ani Parku Ujazdowskim. Puszcza Kampinoska też raczej nie wchodzi w grę. Tu mamy leśne ostępy, których nie tknęła jeszcze noga człowieka (jedyny, który się pojawił ginie w 7 minucie i 8 sekundzie rozszarpany na strzępy przez wilki. A szkoda, bo tak ładnie śpiewał przy ognisku natchniony i zakochany w otaczającej go przyrodzie).
Okładka doskonale oddaje klimat tego albumu – ponury wilgotny las i dławiący strach czający się między drzewami. Las, który nocą wydaje tysiące odgłosów niewiadomego pochodzenia, odgłosów, które niesie echo i wiatr. Nie wiemy czy ich źródło zaginęło przed tysiącami lat i żyje tylko we wspomnieniach drzew, czy może czai się za pobliskim zmurszałym pniem. Obok tych wszystkich złych emocji jest na tej płycie coś optymistycznego – wzniosłego i patetycznego w swojej wymowie. Jest chwila na marzenia i wędrówkę w chmurach, których choć nie widzimy to słyszymy, jak miękko przesuwają się nad lasem obcierając swym miękkim, wilgotnym podbrzuszem wierzchołki najwyższych drzew.

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany