USPM…dla tych, którym ten skrót nic nie mówi wyjaśniam – United States Power Metal. Choć niektórym może się ten termin wydać nazbyt wydumany, bez wątpienia ma on jednak sens


Muzyka wielu amerykańskich zespołów „heavy metalowych”, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych zdecydowanie różniła się od heavy metalu europejskiego. Zespoły zaliczane do USPM balansując pomiędzy klasycznym, melodyjnym graniem a thrash metalową agresją pozostawiły po sobie wiele interesujących płyt. Jednym z najbardziej uznanych, choć nie najbardziej utytułowanych przedstawicieli USPM był bez wątpienia AGENT STEEL.


Na początku był John…

agentsteelA wszystko zaczęło się od ekscentrycznego wokalisty używającego scenicznego pseudonimu John Cyriss. Niesamowite jest, że do tej pory nie ustalono z całą pewnością jego prawdziwego nazwiska, a nawet jego pochodzenie poddawane jest w wątpliwość. Około roku 1980 (lub 1982 jak podają inne źródła), Cyriis sformował krótkotrwały twór o nazwie SANCTUARY, w którego składzie pojawił sie również perkusista Chuck Profus.

Pod koniec 1982 roku John dołączył do SCEPTRE, z którym nagrał kasetę demo. Co ciekawe, Cyriis wystąpił tu w roli gitarzysty. Utalentowany wokalista był absolwentem California Guitar Insitute of Technology, na pewno więc jego umiejętności gry na gitarze były niezłe. Nasz bohater opuścił szeregi SCEPTRE w połowie 1983 roku i na krótko połączył siły z zespołem MEDUSA. Ta przygoda nie trwała zbyt długo, bo już wkrótce nazwisko Cyriisa można było znaleźć na okładce kasety demo “Sceams From the Grave” zespołu ABATTOIR, która została opublikowana jeszcze w 1983. Na tej taśmie John zaprezentował się jako wokalista. Ale jak zapewne się domyślacie, również i ten epizod jego kariery szybko się zakończył. Zanim jednak do życia powołany został AGENT STEEL, wokalista na dosłownie kilka miesięcy zasilił szeregi VERMIN. Miało to miejsce na przełomie 1983 i 1984 roku.


Masters of Metal, Agents of Steel…

Pierwszy skład AGENT STEEL został zawiązany około lipca / sierpnia 1984 roku. Oprócz Johna znaleźli się w nim następujący muzycy: Bill Simmons (gitara), Paul Ginsert (bas) i Eric Keck (perkusja). W wyniku nieporozumień Cyriis porzucił kolegów, by zacząć od nowa z innymi muzykami. Tu pojawia się postać wspomnianego wcześniej perkusisty, którym był Chuck Profus. Wokalista nakłonił do współpracy również basistę George Robba, oraz gitarzystów Marka Marshalla i Billa Simmonsa (z pierwszego składu zespołu). Simmonsa szybko zastąpił niejaki Jon Gott i w tej konfiguracji personalnej AGENT STEEL nagrał pierwsze demo, “144,000 Gone”. Na wydanym również w 1984 roku, drugim demo“Second demo” grali już nowi gitarzyści. Byli nimi Kurt Colfelt i Juan Garcia. Ten ostatni spotkał się już z Cyriisem w ABATTOIR.

agent-steel3W składzie Cyriss – Garcia – Colfelt – Robb – Profus, AGENT STEEL nagrał debiutancki album, “Skeptics Apocalypse”, wydany przez Combat Records 17 Sierpnia 1985 roku. Natknąłem sie na informację, że pierwotnie debiutanckim wydawnictwem naszych bohaterów miała być EP pod tytułem “Operation: Redeye”. Dopiero w toku prac projekt przekształcił się w pełnowymiarowy longplay. Ciekawostką jest fakt, że dwa spośród zawartych na debiucie utworów były nowymi wersjami kawałków z demo zespołu SCEPTRE – mowa o “144,000 Gone” i “Taken By Force”. Płyta spotkała się z przychylnym odbiorem zarówno fanów jak i muzycznej prasy. Niestety, silna osobowość wokalisty oraz jego zapędy do przejęcia pełnej kontroli nad zespołem doprowadzały do częstych konfliktów. W ich wyniku z zespołem pożegnał się gitarzysta Kurt Colfelt, który założył HOLY TERROR (taki AGENT STEEL w bardziej thrashowym i szalonym wydaniu), z którym wydał dwie płyty.

Rok 1986 przyniósł kolejne wydawnictwo sygnowane logiem AGENT STEEL, a mianowicie wydaną już w styczniu, rewelacyjną epkę “Mad Locust Rising”. Oprócz utworu tytułowego (poprzedzonego krótkim intro), na program epki składał się porywający, speed metalowy “Let It Be Done / The Day At Guyana” oraz przeróbka “The Ripper” z repertuaru JUDAS PRIEST. Płytka nagrywana była już z udziałem nowego gitarzysty, którym został Bernie Versailles. A choć na okładce widniało nazwisko nowego basisty, Marka Zaputila, to partie basu faktycznie nagrał jego poprzednik, George Robb, który został wyrzucony z kapeli po nagraniach.


Siła nie do powstrzymania…

R-1093540-1191612396.jpegAGENT STEEL byli na fali wznoszącej, kiedy w marcu 1986 roku weszli do studia Morrisound na Florydzie, by tam nagrać materiał na swój drugi długograj. Sesja nagraniowa została przerwana mniej więcej w maju, kiedy zespół ruszył w trasę koncertową u boku OVERKILL i ANTHRAX. W jej ramach zawitał również do Europy. Fragmenty jednego z występów zostały wydane na kasecie wideo “US Speed Metal Attack”. W setliście AGENT STEEL znalazł się między innymi utwór “Unstoppable Force”, zapowiadający mającą ukazać się wkrótce nową płytę. Ta ostatecznie została wydana dopiero w marcu 1987 roku. Nowa propozycja zespołu pod każdym względem przebijała poprzednie dokonania. Brzmienie było lepsze, zespół grał sprawniej i pewniej, muzyka była mocniejsza. W części utworów słychać było silne wpływy thrash metalu – mam tu na myśli tytułowy „Unstoppable Force”, „Never Surrender”, powalający nietypowo akcentowanymi riffami “Rager”, czy nawet „balladowy” “Still Searchin”. Wyróżniał się na pewno instrumentalny, trwający ponad 6 minut, “The Day At Guyana”, którego początkowy fragment można było usłyszeć już na EP „Mad Locust Rising”. Pozostałe kawałki silniej nawiązywały do przeszłości grupy. Wydawało się, że AGENT STEEL jest niczym w tytule swojej płyty, „siłą nie do powstrzymania”, że metalowy świat padnie przed muzykami na kolana…


Życie po życiu…

agenst steel unstoppableNiestety, wielka szansa AGENT STEEL została zmarnowana. Wkrótce po publikacji krążka, Cyriis zaczął naciskać na przeniesienie zespołu na Florydę. Zmęczony komercyjną sceną muzyczną Los Angeles, chciał dołączyć do kipiącej nowym, metalowej sceny w Tampie. Jedynie perkusista, Chuck Profus, zgodził się mu towarzyszyć, reszta muzyków odmówiła. Już po przeprowadzce, Cyriss i Profus namówili do współpracy kilku lokalnych muzyków, którzy mieli z nimi zagrać trasę koncertową. Tymi muzykami byli nieznany szerzej gitarzysta Jay Weslord oraz znany z NASTY SAVAGE Richard Bateman, grający na basie. Drugim gitarzysta tego efemerycznego składu został młodziutki James Murphy. Tournee okazało sie sukcesem, a ostatni występ w ramach trasy, zagrany w Hammersmith Odeon, został nagrany i po czasie wydany na kasecie wideo “Mad Locust Rising”. W momencie gdy kaseta trafiła do sklepów, AGENT STEEL niestety był już tylko wspomnieniem.

John Cyriis rzucił się w wir tworzenia kolejnych krótkotrwałych projektów, z których żadnej nie przyniósł mu sukcesu. O wiele lepiej powiodło się gitarzyście Juanowi Garcii. Utworzony przez niego EVILDEAD narobił na thrash metalowej scenie niemałego zamieszania swoimi dwoma albumami, wydanymi na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych Garcia wskrzesił AGENT STEEL, który pod jego dowództwem nagrał trzy albumy. W 2010 roku do składu dołączył w końcu John Cyriss, który jednak…co jakiś czas opuszcza szeregi kapeli, by za chwilę do niej wrócić…Ale to już jest temat na inną opowieść.

O Autorze

- uzależniony od muzyki, zapalony czytelnik biografii i starych pism, miłośnik historycznych faktów i ciekawostek, o naturze wiecznego poszukiwacza. Więcej na temat jego fascynacji na stronie MUSIK SITE na Facebook'u: https://www.facebook.com/onlymusiksite/

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany