Miałem okazję zobaczyć wczoraj MASTODON na żywo po raz trzeci i wiem jedno – gdy przyjadą do Polski po raz czwarty to z pewnością sobie odpuszczę


Zgodnie z oczekiwaniami w warszawskiej Progresji tłumy. MASTODON to zespół modny i na czasie, podobnie jak brody i spodnie rurki. Mile widziane u mężczyzn i u kobiet – ot syndrom dzisiejszych czasów. Gdybym miał znów lat 16 to pewnie włączyłaby mi się „przekora” i unikałbym tego co modne i na czasie. Jestem jednak już starym dziadem i nie dbam o nic poza samą muzyką. A muzyka MASTODON jest świetna – płyty doskonałe, a sam zespół jednym z najbardziej oryginalnych na współczesnej scenie – nazwijmy to „okołometalowej”. Nic dziwnego, że dotąd korzystałem z każdej sprzyjającej okazji, by zobaczyć ich na żywo. Widziałem dwa razy – raz wypadli trochę lepiej (Sonisphere Festival), raz trochę gorzej (Ursynalia). Nie były to jednak koncerty złe (choć dalekie od ideału) i mocno sobie obiecywałem, że w klubie, jak to mawia mój kumpel – „rozpierdolą”.

Sunnata po świetnej płycie nie zawiodła na żywo. Ten zespół ma ogromny potencjał.

Sunnata po świetnej płycie nie zawiodła na żywo. Ten zespół ma ogromny potencjał.

Koncert rozpoczęła warszawska SUNNATA. Ten zespół nagrał całkiem niedawno świetną płytę i na żywo również dużo po nich oczekiwałem. Zdecydowanie nie zawiedli – ciężar, żywiołowość, radość grania, niezłe brzmienie jak na Progresje. Ponoć gdzieś się tam perkusista mylił (kumpel zwrócił uwagę, ja nie zauważyłem), czasami nagłośnienie wokali zawodziło, ale ogólny wydźwięk tego występu był więcej niż dobry. Ten zespół ma ogromny potencjał – trzymam za nich kciuki by to był ich początek, a nie koniec. Nawet chciałem sobie kupić ich pierwszą płytę, ale cena 50 zł nieco ostudziła moje zapędy.

Po nich wyszedł zespół, którego nie znałem i nadal nie znam. Może ich skrzywdziłem, ale po wysłuchaniu fragmentu utworu przeciągle ziewnąłem i udałem się skonsumować piwo.

No i wreszcie MASTODON. Na sali tłum – od sceny aż po drzwi. Gorąco, duszno, nieprzyjemnie. Reakcje publiki niezwykle żywiołowe – może nie fanatycznie żywiołowe jak na Blind Guardian – ale z pewnością bardziej entuzjastycznie niż to zwykle bywa. Amerykanie zaczęli grać i już podczas pierwszego utworu wiedziałem, że nie tylko nie będzie to koncert mojego życia, ale nawet nie koncert sierpnia 2016 roku. Zawiodło przede wszystkim brzmienie. Niestety – o ile w starej Progresji dobre brzmienie było zasadą, tak w tej nowej naprawdę dobrze nagłośniony koncert metalowy przypada jeden na dwadzieścia. Szczególnie na dużej scenie, bo mam wrażenie, że na tej małej jest trochę lepiej.

IMG_6160

Mastodon znów mnie zawiódł – i brzmieniowo i wokalnie. Od zespołu tej klasy, oczekiwałoby się więcej

No i wokale. O ile na płycie brzmią doskonale, tak na żywo wokalnie MASTODON jest po prostu słaby. Nawet nie tyle, nie tak dobry jak w studiu, ale miejscami wręcz bolesny. Podobne odczucie miałem na dwóch poprzednich koncertach – identycznie było wczoraj. Zacząłem przemieszczać się po sali szukając miejsca gdzie brzmienie będzie lepsze. Blisko, daleko, z lewej strony, z prawej. Na wiele to się nie zdało. Z upływem koncertu dźwięk się nieco poprawił (albo ja przywykłem), nie potrafił mnie jednak ten koncert porwać. Z każdą minutą czułem się coraz bardziej zmęczony i coraz częściej zerkałem na zegarek. Gdy grali już bodaj ostatni kawałek zacząłem rozglądać się za kumplem, z którymi miałem wracać do domu. Nie znalazłem go, ale dostałem od niego sms „Jestem przed klubem”. Wynudził się na tyle, że pod koniec skapitulował – a przed koncertem jego entuzjazm był chyba jeszcze większy niż mój.

– Jak ci się podoba? – zapytał spotkany znajomy.

– Nie podoba mi się – odpowiedziałem krótko.

– Po raz kolejny ich widzę i znów mi czegoś brakuje – skwitował i zwinął się do domu nie kilka utworów przed końcem.

Byli jednak i tacy, którzy mówili: „Dają radę!” Miałem wrażenie, że to jednak osoby, które albo rzadko na koncerty chodzą, albo miały dość długą przerwę i na tyle wytęskniły się za muzyką na żywo, że były gotowe przymknąć oko (ucho), na wszelkie mankamenty. Ja u w ubiegłym tygodniu na żywo widziałem VOIVOD i tamten koncert przy wczorajszych MASTODON dzieliła przepaść bezkresna. MASTODON na żywo jest jak olimpijska złota medalistka w biegu na 800 metrów – niezbyt wdzięczny i urodziwy, ale patrząc na koncertową frekwencję, w swoje kategorii nie ma sobie równych.

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

2 komentarze

  1. MikeAportnoy

    „Zawiodło przede wszystkim brzmienie. Niestety – o ile w starej Progresji dobre brzmienie było zasadą, tak w tej nowej naprawdę dobrze nagłośniony koncert metalowy przypada jeden na dwadzieścia. Szczególnie na dużej scenie, bo mam wrażenie, że na tej małej jest trochę lepiej.”

    Jak na tak doświadczoną osobę piszącą o muzyce powinieneś mieć świadomość, że kiepskie nagłośnienie w 19 na 20 przypadków jest winą akustyka zespołu, któremu zazwyczaj towarzyszy też kiepski świetlik, a których to tour manager sadza za konsoletami. Wielokrotnie byłem w nowej Pro rozmawiając z Markiem i bookingami i zawsze jak było marudzenie na brzmienie to rozkładali ręce i mówili, że nie ich wina, bo zespół posadził swojego akustyka. Co zresztą jest odpowiedzią na zagwozdkę, czemu na małej scenie jest inaczej – tam nagłaśnia sama Progresja wraz z zespołem. W starej Pro też były mniejsze sztuki i zespoły rzadziej jeździły z własną ekipą. A teraz taki łeb od Blues Pills czy Mastodona wtyka swojego pendriva do cyfrowego miksera, coś tam poudaje że popoprawia i tyle go widać.

    Odpowiedz
    • Maria Konopnicka

      Czyli w starej Progresji wszyscy przyjeżdżali bez akustyków i było dobre brzmienie, bo nagłaśniał ich klub, a od czasów przeprowadzki Progresji do nowej siedziby wszyscy już przyjeżdżają z własnymi akustykami i dlatego brzmienie jest dużo gorsze? Doprawdy niesamowita sytuacja 🙂

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany