Brazylijski NERVOCHAOS zdobywa coraz większą popularność także na europejskiej scenie. Ich prosty oldschoolowy zagrany z sercem i pasją jest stworzony do grania na żywo. Muzycy doskonale to rozumieją i koncertują tak dużo jak to tylko możliwe. Jesienią mogliśmy zobaczyć ich w Polsce kilka razy – na trasie z VENOM INC. oraz ostatnio we Wrocławiu z rzeźnikami z GORGASM


img_3743

Pub Korba 6 grudnia ubiegłego roku gościł PENTAGRAM CHILE oraz NERVOCHAOS

T

o był jeden tych szalonych koncertowych ubiegłorocznych weekendów. Pojechałem na DEAD CONGREAGATION do Wrocławia, a następnego dnia w mikołajki na PENTAGRAM CHILE. Na kilka godzin przed koncertem zjawiłem się pod pubem Korba w Katowicach. Budynek z zewnątrz wydawał się opuszczony, ale szyld potwierdzał, że trafiłem pod dobry adres. Wszedłem do mrocznego pomieszczania, publiczności jeszcze nie było, a pod ścianą rozkładano stoisko z merchem. Było ciepło, mieli piwo i płyty. Po kilku minutach rozgościłem się na dobre. Wtedy właśnie dowiedziałem się o NERVOCHAOS – brazylijskim zespole, który miał zagrać przed moim ukochanym PENTAGRAM.

img_3751

Kameralny i pełen mocy! Koncert w Katowicach

– Mają niesamowitą gitarzystkę – mówił kumpel, który przed wyjazdem zdążył obadać zespół na Youtube. – To Azjatka, która wygląda jak upiór. Jak ją zobaczysz to już nigdy jej nie zapomnisz.

I rzeczywiście, gdy NERVOCHAOS wyszli na scenę to już nigdy ich nie zapomniałem i to nie tylko za sprawą Cherry Taketani, ale pierwotnej siły i intensywności z którą zagrali. To było coś niesamowitego – scena w Korbie praktycznie nie istnieje. Czułem się jakby zespół przyjechał do mnie do domu, odsunął kanapę i zagrał w moim salonie specjalnie dla mnie. Stylistycznie Brazylijczycy nie prezentują niczego odkrywczego – to dość prosty oldschoolowy death metal, ale zagrany z taką pasją i polotem, że pięć sekund po zakończeniu ich występu już stałem przy ich stoisku i kupowałem całą dostępną dyskografię na CD. Zrobiłem też coś czego nigdy nie robię – zebrałem autografy wszystkich muzyków na każdej z zakupionych płyt. Chwilę też pogawędziliśmy z Cherry, która okazała się niezwykle sympatyczną i inteligentną osobą.

img_6749-2

Przed VENOM INC. w Łodzi

Po raz drugi zobaczyłem ich niedawno na koncercie VENOM INC. w Łodzi. Zabrzmieli pełniej, przestrzenniej, bardziej przytłaczająco i jeszcze bardziej death metalowo. To był udany koncert, choć nie zrobili na mnie aż takiego wrażenie jak za pierwszym razem w Katowicach. Jeszcze dobrze nie zmyłem z ręki pieczątki z łódzkiego koncertu, a tu NERVOCHAOS ponownie zjawili się w Polsce. Tym razem zagrali we Wrocławiu przed GORGASM. I to była rozwałka totalna – ta prostota, intensywność i nieokiełznanie. Nie potrafię dokładnie określić magii tego zespołu, ale drzemie w nim jakiś taki szaleńczy upór i siła – sekcja rytmiczna jest potężna, a wokalizy brutalne ale jednocześnie czytelne i mocno wyeksponowane. Ich death metal nawet przez chwilę nie ginie w chaosie – NERVOCHAOS są jak dobrze wyszkolony fighter, który nie wykonuje żadnych niepotrzebnych ruchów, ale jak uderza to tylko tam gdzie boli najbardziej.

img_7238

Absolutnie powalający koncert we Wrocławiu poprzedzający występ Gorgasm

Koncertują wręcz niewiarygodnie dużo – są jak Guns n’ Roses w latach świetności, tyle, że oni nie grają na stadionach i na swoim graniu nie zarabiają pieniędzy. Często koncertują w małych, obskurnych klubach na scenach wielkości windy.

– Niedawno graliśmy w klubie tak małym, że z trudem zmieściliśmy się z naszymi instrumentami – wspomina Lauro Nightrealm gitarzysta i wokalista, chwilę po zakończeniu absolutnie powalającego koncertu we Wrocławiu. Na co dzień zajmuje się grafiką – między innymi projektuje okładki płyt, jak choćby tej kompilacyjnej NERVOCHAOS „17 Years of Chaos MCMXCVI” z 2013 roku. W zespole, podobnie jak gitarzystka Cherry jest dopiero od roku. Wydaje się, że oboje są doskonałym nabytkiem dla tej kapeli, którą od 1996 roku prowadzi perkusista Eduardo Lane. Jak przyznają muzycy uwielbiają grać w Polsce. Lauro Nightrealm dodaje, że jego ulubionym zespołem z naszego podwórka jest YATTERING. – Gdy kiedyś spotkałem fana w ich koszulce to natychmiast kazałem mu się rozbierać, chcąc ją od niego odkupić – wspomina ze śmiechem.

Jak czujecie się w naszym kraju? Macie czas na zwiedzanie czy Wasza trasa koncertowa to bieganie od koncertu do koncertu?

Eduardo Lane: Uwielbiamy grać w Polsce. Zawsze jesteśmy bardzo dobrze odbierani przez polską publiczność, a powrót do Polski w tym roku, z tak znakomitymi zespołami był dla nas ogromną przyjemnością. Niestety w większości przypadków nie mamy okazji, żeby zobaczyć coś więcej poza miastami, w których gramy.

img_7245

Podczas tegorocznej trasy koncertowej z VENOM INC. graliście w Gdańsku, Łodzi i Bielsku-Białej, gdzie koncert pierwotnie planowany w Krakowie został przeniesiony. Z którego występu jesteście najbardziej zadowoleni? W którym z miast publiczność była najlepsza?

Eduardo Lane: Wszystkie trzy występy były świetne i w każdym z nich publiczność była dobra. Myślę jednak, że Łódź i Gdańsk pod względem widowni przebiły resztę. Reakcja publiczności była szalona.

W Łodzi Cherry miała problemy ze sprzętem i przez moment nie słychać było jej gitary. Co się stało? Kłopoty z instrumentem czy techniczne trudności?

Eduardo Lane: Cherry miała problem z gitarą przez kilka sekund, ale na szczęście wszystko zostało szybko rozwiązane.

img_7235Cherry , urodziłaś się w Japonii, a mieszkasz w Brazylii? Jak zaczęło się Twoje zamiłowanie do muzyki metalowej? Czy pamiętasz jakich zespołów słuchałaś na początku jako fanka? Które zespoły wpłynęły na Ciebie jako muzyka?

Cherry Taketani: Urodziłam się w Brazylii i przeprowadziłam do Japonii, kiedy miałam dwa lata. Z japońskich zespołów od tej metalowej strony największy wpływ miały na mnie Loudness, Sabatto (Sabbat?- przyp. Maria), Abigail oraz szybkie, punkowe zespoły takie jak Gas, Vivisick, Gism.

Kobiety w metalu to nadal mniejszość – szczególnie w tych najbardziej ekstremalnych odmianach. Jak wygląda Twoje życie podczas trasy koncertowej? Czy reszta zespołu traktuje Cię jak kumpla czy obchodzą się z Tobą w wyjątkowy sposób? Puszczają Cię pierwszą w drzwiach czy może noszą za Tobą bagaże? 🙂

Cherry Taketani: Myślę, że moje życie podczas trasy koncertowej nie różni się niczym, bo każdy z nas jest metalem i pracujemy razem! Oczywiście, jeśli potrzebuję ich pomocy to ją dostaję, i oni mogą liczyć na to samo z mojej strony. Metalowi muzycy to dżentelmeni, ale staram się nie korzystać z tego i opiekować się swoim bagażem sama.

Twój upiorny, ale jednocześnie kobiecy wizerunek wywołuje kontrowersje, a przy tym na pewno zapada w pamięć. Bez wątpienia stałaś się sceniczną wizytówką NervoChaos, mimo że z zespołem związana jesteś zaledwie od roku. Jak w Waszym przypadku wygląda proces powstawania muzyki? Czy pracujecie nad wszystkim razem, na demokratycznych zasadach czy jeden z muzyków dominuje resztę zespołu?

Cherry Taketani: Właściwie to historia NervoChaos jest mi znana w jakiejś części. Zespół obchodzi swoje 20-lecie i pracowałam z nim wcześniej. Czuję się całkiem dobrze w obecnym składzie grając ekstremalną muzykę odkąd dołączyłam do zespołu rok temu. Odpowiadając na pytanie o proces tworzenia, na pewno rozpoczyna się to wraz z pomysłami perkusisty, do których my potem dokładamy riffy w studio, na kolejnych próbach itp. Chcę powiedzieć, że NervoChaos jest bardzo kreatywnym i szalonym zespołem! Zobaczysz co mam na myśli wraz z pojawieniem się nowego albumu.

Dużo koncertujecie, macie na koncie sześć studyjnych albumów, materiały demo i album koncertowy. Wychodzi na to, że w ostatnich latach NervoChaos złapał wiatr w żagle. Planujecie wydanie nowego albumu?

Eduardo Lane: Tak, w tym roku wyjdzie nasz nowy album o nazwie „Nyctophilia”. Mamy również 10”EP split z AMAZARAK, który wyszedł dość niedawno i niedługo pojawi się nasz 20-rocznicowy box. Wszystko to w roku 2016, poza samym koncertowaniem, więc myślę, że zmierzamy w dobrym kierunku.

W jakiej części świata Nervochaos jest najbardziej popularne? Czy są miejsca, do których jeszcze nie dotarliście, a w których chcielibyście zagrać w przyszłości?

Eduardo Lane: Mamy oddaną rzeszę fanów w Brazylii – Południowej Ameryce, a i w Europie nasza publika rośnie szybko. Zaczęliśmy działać w nowych miejscach, takich jak USA i Azja.

Dziękuję za rozmowę. Czekam na Waszą nową, powalającą płytę i mam nadzieję do zobaczenia już wkrótce na kolejnych koncertach.

Tłumaczenie wywiadu:

Strona główna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany