Nirvana 2002 to kolejny godny uwagi szwedzki zespół death1000x1000 metalowy, który nie dorobił się nigdy pełnometrażowego albumu. Pozostawili po sobie tylko absolutnie powalające nagrania demo, które w 2009 roku zostały wznowione na CD przez Relapse. Tak się z tego faktu ucieszyłem, że zakupiłem sobie od razu trzy sztuki tego wydawnictwa, z czego jednej regularnie słucham, a dwie pozostałe jeszcze zafoliowane zdobią moją półkę.


Co ciekawe Nirvana 2002 nigdy nie grała koncertów – pierwszy zagrała dopiero w 2007 roku na imprezie z okazji wydania książki „Szwedzki Death Metal” – którą oczywiście znacie i macie w domu wszyscy na półkach Emotikon smile
Ciekawostką jest, że dwóch z trzech oryginalnych członków Nirvana 2002, przed trzema laty założyli zespół Under the Church.
W 2014 roku wydali przepiękne, oldskulowe MCD „Under the Church”, które wciągnąłem jak rozdygotany ćpun ścieżkę kokainy, a w tym roku poszli za ciosem i wydali debiutancki album pod tym szyldem „Rabid Armageddon” Zamówiłem kilka dni temu wraz z nowym WOMBBATH wAgonia Records i czekam jak Sasha Grey na podwójną penetrację Emotikon smile
A jak ktoś nie zna to niech posłucha jak panowie nakurwiali przed laty (bo, że „grali” to nie dość powiedzieć).

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany