Lekcję religii mieliśmy zwykle tak wkomponowaną w plan zajęć, że chyba wszyscy na nią uczęszczali. Zwykle służyła przepisywaniu prac domowych lub przygotowywaniu się do innych lekcji, ale bywało też kilka ciekawych dyskusji i polemik, które naszą katechetkę doprowadzały do szewskiej pasji. Jedną z tych lekcji zapamiętałem szczególnie. 


michael-jackson-thrillerS

iostra włączyła nam film o muzyce satanistycznej. Jakąś produkcję sprzed dziesięciu lat, adresowaną dla niezbyt rozgarniętych Amerykanów. Z treści tego dokumentu wynikało, że właściwie każda muzyka, która nie jest tworzona przez ministrantów i chór bielanek jest z gruntu rzeczy zła, zepsuta i odpychająca. Dawkowana regularnie ma negatywny wpływ na słuchacza i w konsekwencji sprawia, że w pewnym momencie delikwent chwyta jakieś ostra narzędzie i zaczyna zabijać. Szeroko rozumiana muzyka rozrywkowa prowadzi do agresji, narkomanii, samobójstw, rozpadu więzi rodzinnych, dewiacji seksualnych i zachowań antyspołecznych.

O metalu w tym filmie było niewiele – przewinęło się chyba tylko AC/DC, Judas Priest i Ozzy Osbourne. Nie oszczędzono Rolling Stones, Michaela Jacksona i Madonny.


Jak to zrobić od tyłu?

1-2Nic dziwnego, że już w połowie filmu zaczęliśmy się z niego podśmiewać, najpierw ukradkiem a później już zupełnie otwarcie.

Nasz katechetka była przerażona.

– To wy znacie te zespoły? – dopytywała z taką miną jakby należała do AK, właśnie wyszła z lasu i pytała: „Naprawdę druga wojna światowa już się skończyła?”. No bo jak do cholery można było nie znać Rolling Stones, Michaela Jacksona, Madonny czy Beatlesów?

Cały myk polegał na tym, że satanistyczne przesłanie płyt można było wychwycić słuchając ich… od tyłu. W ferworze gorącej dyskusji stwierdziłem, że to bez sensu – bo kto słucha płyt od tyłu, szczególnie w dobie kaset magnetofonowych. Nawet jakbym chciał, to nie miałbym pojęcia jak to zrobić. Chyba nie wystarczy się wypiąć? Atmosferę podgrzałem dodatkowo zastanawiając się co by wyszło gdyby zacząć słuchać niedzielnych kazań od tyłu? Być może i w tym przypadku sylaby ułożyłby się w jakiś „satan” czy „devil”?


Zostaję przywódcą sekty

11047076106_d2400a4135_oI pewnie by się na tym skończyło gdyby nasza ukochana katechetka nie dojrzała na mojej ławce płyty MYSTICUM – In The Streams Of Inferno. Na widok literek „M” w kształcie zakrzywionych rogów, wideł i tych zawijasków przypominających ogon diabła nasza siostra mało nie zemdlała. Pobiegła do swojego biurka po jednorazową chusteczkę higieniczną, i tak przez tę chusteczkę dopiero, schwyciła CD i powiedziała, że rekwiruje jako dowód.

– Jaki dowód? W procesie inkwizycyjnym? – byłem już bardziej wkurzony niż rozbawiony, a perspektywa utraty – na dodatek pożyczonej – płyty była dla mnie dość mało krzepiąca.

Zostałem po lekcji i zacząłem z tą katechetką rozmawiać. Tak jak człowiek z człowiekiem, ssak ze ssakiem, – biont z -biontem.

Chyba z pół godziny tłumaczyłem czym jest dla mnie muzyka, jak ją postrzegam i ile mi daje w życiu. A ona słuchała tylko i kiwała głową, patrząc na mnie jak negocjator na człowieka, który stoi na parapecie i zapowiada, że za chwilę wyskoczy z okna. Oddała mi płytę i się rozeszliśmy. Wiem z relacji koleżanki, której matka była nauczycielką, że katechetka od razu pobiegła do pokoju nauczycielskiego i wykrzyknęła wszystkim zgromadzonym:

– W drugiej „B” połowa klasy należy do sekty satanistycznej, a druga połowa jest przez nią zastraszona. Wiem kto jest jej przywódcą!


Martwe niemowlę pocięte żyletką

08TS2729Reakcją powinna być salwa śmiechu. Ale nie, większość nauczycieli nie miało za grosz poczucia humoru i zdarzyło się kilku takich, którzy mocno wzięli sobie do serca słowa siostry i rozpoczęli polowanie na czarownice.

– Proszę, nie przychodź do szkoły w tej bluzie bo jak widzę symbol, który masz na plecach to oczami wyobraźni widzę martwe dziecko pocięte żyletką w kącie sali – powiedziała mi germanistka na ucho, gdy oddawałem klasówkę. Miałem na sobie bluzę DEICIDE, która z tyłu rzeczywiście miała jakiś krzyżopentagram. Tyle, że chodziłem w niej do szkoły prawie dwa lata i wcześniej nikt na to nie zwrócił uwagi. Zerknąłem w kąt, gdzie rzekomo miało leżeć martwe niemowlę, przybrałem najbardziej zatroskany wyraz twarzy na jaki mnie było stać i odrzekłem:

– Nie moja wina, że wyobraźnia płata pani tak okrutne figle.

Chyba nie trudno zgadnąć co dostałem z tej klasówki. Podpowiem, że nie były to trzy szóstki. I tak mnie ci nauczyciele gnębili w ogólniaku, aż do momentu gdy metalowy image mi się znudził, a oni stracili namacalny dowód na moją satanistyczną deprawację.


Ćwierć wieku satanistycznego opętania

Od tamtego czasu minęło już prawie ćwierć wieku. Jak dotąd nikogo nie zabiłem, nie zgwałciłem niczyich zwłok, nie rozkopałem żadnego cmentarza ani nie podpaliłem kościoła. Nie biorę narkotyków, nie podejmuję prób samobójczych i wciąż nie słucham płyt od tyłu.

Jeśli muzyka metalowa ma jakiś destrukcyjny wpływ na człowieka, to ręczę na swoim przykładzie, ze działa on z niezwykle opóźnionym zapłonem. Jeśli kiedyś przestanę tu pisać i dowiecie się, że wyskoczyłem na ulicę z siekierą i w tłumie ludzi zgromadzonych w pobliskim hipermarkecie, zacząłem wycinać nią pentagramy, to wiedzcie, że oto się dokonało! Moja katechetka miała jednak rację!

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany