Otwieram oczy i w rozpływającej się mgle widzę twarze trójki pochylonych nade mną lekarzy.
– Wszystko się udało – mówi spokojnie siwowłosa lekarka. – Szwy będą powodowały dyskomfort, ale w ciągu kilku dni powinien pan poczuć się lepiej. Zostanie pan na obserwacji


1000x1000– W poniedziałek powinny być wyniki badań histopatologicznych i możliwe, że pod koniec przyszłego tygodnia wypiszemy pana do domu – uśmiecha się do mnie starszy chirurg z dwoma podbródkami.
– Ale jaka operacja? – pytam przez zaciśnięte gardło.
– Usunęliśmy panu jądra i penisa by nie dopuścić do przerzutów – mówi młody lekarz poprawiając duże okulary. – Nie pamięta pan, panie Kochanowski?
– Nie nazywam się Kochanowski! – krzyczę przerażony.
Chirurg z dwoma podbródkami zerka w kartę, a później na numer mojego łóżka. Siwowłosa lekarka łapie się za głowę.
– O kurwa! Zjebaliśmy ! – pisnął najmłodszy z lekarzy poprawiając okulary. – Uśpimy pana i spróbujemy przyszyć.
Łzy napływają mi do oczu i czuję łaskotanie w nogę. Budzę się. To mój telefon wibruje leżąc obok na szpitalnym łóżku. Odbieram.
– Hallo! – słyszę w słuchawce głos kolegi. – Jak się czujesz?
– Świetnie – odpowiadam bez chwili wahania, uświadamiając sobie, że po raz pierwszy w życiu dotykam swojego krocza rozmawiając z mężczyzną.
– Nic cię nie boli? – kumpel pyta zdziwiony.
– Boli jak cholera – odpowiadam, bo rzeczywiście czuję jakby w nocy przeszli po mnie uczestnicy marszu z okazji 11 listopada.
– To dlaczego mówisz, że świetnie?
– Wiesz, zawsze może być gorzej…

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany