Z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że to nie było normalne i co najmniej zakrawało na pewien fetysz, jeśli nie potężne zboczenie. W czasach licealnych i studenckich całymi dniami szwendałem się po sklepach muzycznych jak menda po brudnych włosach łonowych i oglądałem płyty.


Potrafiłem wejść na piętro w Planet Music i poczynając od literki „A” a kończąc na literce „Z” przejrzeć wszystkie płyty kompaktowe, które mieli na stanie. Spędzałem tak kilka godzin, gdy wychodziłem ze sklepu ledwo mogłem poruszać dłonią, a palce miałem czarne od kurzu, który pozornie był niewidoczny, ale po obmacaniu kilkudziesięciu tysięcy kompaktów mocno dawał o sobie znać. 1475
Wiedziałem dokładnie co mieli w Planet Music, okolicznych Empikach, Digitalu… wiedziałem, która płyta w którym rzędzie leżała. Wiedziałem np. że ktoś ukrył sobie jakiś album na literkę „V” w płytach z zespołami na literkę „D”, żeby mu nie wykupili zanim nie uzbiera kasy, znałem każdą ryskę na opakowaniach, każde pęknięcie na pudełku. Bez trudu orientowałem się co i kiedy zostało sprzedane.
W Planet Music np. płyta „Omnio” zespołu IN THE WOODS leżała pod literką „O”. Widziałem, że nie została przełożona tam celowo, przez któregoś ze sprytnych klientów. Po prostu na okładce na górze było napisane OMNIO a pod spodem IN THE WOODS… – byłem pewien, że któryś z pracowników myślał, że OMNIO to nazwa zespołu, a In The Woods… tytuł płyty.
Przez dwa lata 2-3 razy w tygodniu przychodziłem do tego sklepu i przekładałem „Omnio” pod literkę „I”, a ten uparty skurwiel wciąż odnosił ją z powrotem pod „O”. Aż pewnego dnia płyty nie znalazłem…ktoś ją kupił. Kto wie czy nie pracownik Planet Music – dla świętego spokoju…
Od tamtego czasu minęło już kilkanaście lat – Planet Music dawno już nie istnieje, a ja mam swoje Planet Music w domu. Siedzę sobie sącząc zimny Atak Chmielu, a za mną kręci się żółty winyl „Omnio”. Gdy skończy grać włożę go do koperty i odstawie na półkę pod literkę „I”. Żadne pieprzone „O”! I kto jest górą Ty uparty gnoju?

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

  1. Seba

    A mi się przypomina jak w sklepie na Bródnie zapytałem kiedyś, czy mają covery Black Sabbath (wyszło chyba w 1995). Sprzedawca wyglądał na kumatego, ale tylko wyglądał, bo grzebał, grzebał i mówi w pewnym momencie: Na K mamy tylko Kult…

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany