TEMPLE BELOW to ponoć projekt członków chilijskiego Slaughtbbath i szwedzkiego Bestial Mockery


Temple-Below-Nekronikon-Chinnamasta-e1450126006763P

ierwsze co zwraca uwagę to okładka – sprawiająca wrażenie tradycyjnego, ręcznego malunku. Czy tak jest? Ręki nie dam sobie uciąć bo programy komputerowe też czynią cuda. Okładka digi CD zawiera trzy malunki, z których każdy mógłby być główną okładką. Zresztą płyta wyszła w bardzo wielu wersjach winylowych więc całkiem możliwe, że wszystkie te projekty w pełni wykorzystano.

Na niespełna półgodzinnym MCD mamy tylko cztery utwory, z których każdy poprzedzony jest diabelskim intro. Nie jestem pewien czy to dobry pomysł – rozumiem, że celem było budowanie atmosfery, ale dla mnie jednak muzyka TEMPLE BELOW jest na tyle dobra, że urozmaicenie jej tymi smaczkami jest równie fajne jak stosunek przerywany. Może i trwa dłużej, ale czy nie lepiej byłoby ten sam czas wykorzystać na więcej?

Temple-Below-Hekate-e1450121673695Nie zamierzam jednak specjalnie narzekać, bo „The Dark Goddess” słucha się znakomicie. Brzmienie tego krążka jest powalające – ciężkie, mroczne, monumentalne. Stylistycznie Temple Below balansują na pograniczu death i black metalu, przesiąkniętego rytualnym diabelskim okultyzmem. Nie ma tu jednak nic z tzw. „religijnego black metalu” – nie usłyszycie zawodzących chórów, podniosłych modlitw, łacińskich deklamacji i odgłosu monet rzucanych na tacę. Akcja tej płyty rozgrywa się w zatęchłej mrocznej grocie, a odprawiane obrządki zdają się mieć pradawny rodowód sprzed czasów chrześcijańskich.

Piękne są wokalizy – mocne, odpychające, w większym stopniu przypominające szaleńcze wykrzykiwanie zaklęcia, które ma przywołać na ziemię złe siły sumeryjskich demonów, niż tradycyjne death metalowe growlingi czy black metalowe skrzeki. Przekaz Temple Below jest spójny, a jednocześnie muzykę cechuje bardzo duże urozmaicenie, gdy przechodzi z bezwzględnie szybkich fragmentów, przez klimatyczne retardacje aż po wolniejsze, miażdżąco ciężkie partie, mogące przywodzić na myśli echa klimatu kreowanego przez Necros Christos. W chwilach gdy TEMPLE BELOW się rozpędza dostajemy po głowie przepięknymi riffami, przy których serce zaczyna bić szybciej, a krew w żyłach krążyć raźniej. Zrobiłem już do „The Dark Goddess” kilka podejść i przyznam, że dotąd nie udało mi się tej płytki wyjąć z odtwarzacza szybciej niż po czterech przesłuchaniach. Czas przy TEMPLE BELOW leci naprawdę szybko.

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany