Jeśli jesteś koło trzydziestki i lubisz death metal z początku lat dziewięćdziesiątych, to zapewne nieobce jest Ci nazwisko Tony Choy. W tych odległych latach, Tony był jednym z największych wirtuozów czterech strun w świecie metalu. Jego nazwisko można było znaleźć na okładkach kilku płyt, które wywoływały spore poruszenie wśród fanów gatunku a obecnie postrzegane są jako legendarne


TonyChoyT

ony Choy, a właściwie Antonio Choy, urodził się w roku 1971 w Havanie, na Kubie. Jego ojciec, oprócz tego, że był muzykiem, któremu udało się wydać trzy płyty w dużej wytwórni, był również opozycjonistą. Za walkę z komunizmem Choy senior trafił nawet do więzienia, a ostatecznie zmuszony został do opuszczenia Kuby wraz z rodziną. Tony miał wówczas 7 lat.

Zgodnie z oficjalną stroną promującą aktualną działalność muzyka, jego pierwszą miłością było malarstwo. Po gitarę basową sięgnął dopiero w wieku 15 lat. Co naturalne, jego pierwszymi inspiracjami muzycznymi były salsa i cała paleta muzycznego folkloru kubańskiego. Muzyka metalową zainteresował go jego starszy brat. Jak większość nastolatków, początkowo fascynował się nagraniami LED ZEPPELIN, DEEP PURPLE, BLACK SABBATH, IRON MAIDEN. Stopniowo zaczął poszukiwać mocniejszej muzyki i zapałał miłością do thrash metalu.

Swoją drogę do sławy z metalowym światku Tony Choy rozpoczął w szeregach rezydującego na Florydzie CYNIC. Dwaj muzycy kapeli, Paul Masvidal i Sean Reinert, byli przyjaciółmi Choya z czasów szkolnych i gdy poprzedni basista, Mark van Erp, odszedł, poprosili Tony’ego o dołączenie do składu. Początkujący basista wziął udział w nagraniu dwóch demówek – wydanych w 1990 i 1991 roku. Ta druga nazwa jest „Roadrunner demo”, gdyż została nagrana na życzenie przyszłego wydawcy kultowego „Focus”. Jednak gdy ukazywała się ta płyta, Choy nie grał już w CYNIC.

cynic+tony+choySwój pełnowymiarowy debiut płytowy Tony zaliczył w 1991 roku. Jako muzyk sesyjny, wziął udział w nagraniu „Testimony of the Ancients” holenderskiego PESTILENCE. Wówczas Choy nadal był w składzie CYNIC, więc przy jego zdjęciu we wkładce “Testimony…” widniała stosowna informacja. Warto zwrócić uwage, że trzeci krążek PESTILENCE miał swoja premierę we wrześniu, a tymczasem nazwisko Choy można było znaleźć na wydanej około dwa tygodnie wcześniej (choć nagranej później) płycie ATHEIST.

pestilence+testimony+photosPłytą tą była „Unquestionable Presence”. Choy zapełnił w kapeli wakat powstały po tragicznej śmierci basisty Rogera Pattersona. Patterson był wirtuozem gry na swoim instrumencie, przed Tonym stało więc niełatwe zadanie, któremu sprostał jednak wzorowo. Niesamowite partie nagrane przez 20-letniego wówczas muzyka były bardzo istotnym elementem składającym się na całokształt muzyki na tym legendarnym albumie. W momencie wydania „Unquestionable Presence” spotkało się z brakiem zrozumienia. Po prostu, jak na rok 1991 za bardzo wykraczało poza ramy muzyki metalowej. Obecnie z początkowej niechęci chyba już nic nie pozostało wśród słuchaczy.

Dwa lata później dyskografia ATHEIST powiększyła się o “Elements”. O ile na “Unquestionable Presence” Tony w dużej mierze ograniczył się do odtworzenia partii basu stworzonych przez swojego poprzednika, o tyle przy tworzeniu muzyki na nowy krążek okazał się być bardzo aktywny – Choy był współkompozytorem 9 z 12 utworów. Taki np. “Samba Briza”, osnuty wokół basowych popisów Tony’ego i przesiąknięty klimatem muzyki latynoskiej, brzmi niczym wyjęty z jakiejś płyty nurtu jazz / fusion. W tamtych czasach taki kawałek na płycie metalowego zespołu wywoływał poruszenie ale i zgorszenie . Co ciekawe, tak jak i w przypadku poprzedniej płyty ATHEIST, tak i teraz kubański wirtuoz podjął się roli współproducenta.

atheist+tony+choyPo wydaniu “Elements”, ATHEIST przestał istnieć. Również i Tony Choy na kilka długich lat jakby zapadł się pod ziemię – żadnego śladu jego aktywności. Sytuacja zmieniła się dopiero w roku 2001, kiedy wziął udział w pracach nad kompilacyjnym albumem meksykańskiego piosenkarza i celebryty, Juana Gabriela, pt. “Por Los Singlos”. Dalsze muzyczne poczynania Choya były równie, jeśli nie bardziej szokujące dla dawnych miłośników jego talentów. Oto bowiem, Antonio był jednym z założycieli popowego AREA 305. Z zespołem tym nagrał kilka płyt, doczekał się nawet nominacji do nagrody Grammy. Z ciekawości sprawdziłem jak panowie grali – Wam nie radzę tego robić…

Okazuje się jednak, że granie w popowym AREA 305 to nie jedyna kontrowersyjna rzecz w muzycznym dorobku artysty. Na oficjalnej stronie artysty możemy znaleźć informację, że w wieku 2Tony+Choy.doc4 lat (1995 rok) Tony zaczął grać jako muzyk na statkach rejsowych! A i to nie wszystko. Oto np. współpraca z didżejem Cedricem Gervais nie tylko zaowocowała stworzeniem hitowej piosenki, ale w jej wyniku Choy został topowym perkusjonistą w świecie muzyki dance.

Biorąc pod uwagę (wymierne) sukcesy, jakie Tony Choy odniósł w muzyce niemetalowej, zaskakujące jest, że po latach wrócił do metalu. W roku 2007 ukazał się krążek projektu o enigmatycznej nazwie C-187 – “Collision”. Choy spotkał tu dwóch starych znajomych – za perkusją zasiadł Sean Reinert (CYNIC), a na gitarze zagrał Patrick Mameli (PESTILENCE). Z kolei wydarzenia roku 2009 mogły sprawić, że niektórzy słuchacze odnieśli wrażenie deja vu. Podobnie jak w odległym roku 1991, tak i 18 później Tony zagrał zarówno na płycie odrodzonego PESTILENCE (“Resurrection Macabre”) jak i na koncertowym albumie ATHEIST, (“Unquestionable Presence: Live At Wacken”). Niestety, w żadnym z tych zespołów nie pozostał na dłużej.

Obecnie „metalową” część dorobku Tony’ego Choya zamykają dwa wydawnictwa. Najpierw w 2012 wydana została płyta “Cultivation”, utworzonego przez basistę zespołu SYNKRONIZITY. Nie dane było mi słuchać tego wydawnictwa, ale według opisu na stronie blistering.com, album sumuje cały dotychczasowy dorobek muzyczny kubańskiego wirtuoza.

Tak więc, podobno obok dźwięków niczym z płyt CYNIC, PESTILENCE i ATHEIST, można na „Cultivation” usłyszeć nawet latynoski pop. Brzmi co najmniej przerażająco…

I w końcu rok 2013 przyniósł niezwykłe wydawnictwo rumuńskiego ILLUMINATI. Na płycie „The Core”, wypełnionej progresywnym metalem, oprócz tak znamienitych gości jak Luc Lemay (m.in. GORGUTS), Mike Browning (m.in. NOCTURNUS), Patrick Mameli (ktoś kojarzy gdzie grał?), pojawił się również i bohater niniejszego tekstu.

Oprócz bycia mtony+choy+drumsuzykiem, Tony Choy prowadzi firmę produkcyjną, sam jest wziętym producentem muzycznym – na swojej stronie internetowej oferuje usługi w zakresie miskowania, masteringu, konsultingowe oraz szkoleniowe. Jakby tego było mało, Choy powołał również do życia agencję publishingową.

I na koniec jeszcze kilka słów o stylu gry i instrumentach używanych przez mistrza. Jak zapewne wszystkim Wam wiadomo, Tony Choy szarpie struny (trzema) palcami, bez użycia kostki. Jak sam przyznaje, jest cholernie szybki! Często stosuje technikę “slap & pop” oraz dwuręczny tapping. Brzmi trochę tajemniczo, ale musimy w tej kwestii zawierzyć źródłom internetowym. Pierwszym instrumentem na którym grał, była gitara Hondo Jazz. Z czasem przyszła pora na o wiele bardziej wyrafinowane instrumenty – gitary marki Zon, na których Tony zaczął grac w okresie pierwszych sukcesów z AREA 305. Od kilku lat Choy jest sponsorowany przez firmę Ibanez i wygrywa cuda na sześciostrunowym basie.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany