Kolejny przedstawiciel szwedzkiej sceny, który nagrywał w osławionym Sunlight Studio. Efektem tych nagrać była niespełna półgodzinna EP „Across the Horizon”. Słychać, że brzmi po szwedzku – ciężko, brutalnie i chropowato.


R-2206917-1269817717.jpeg
Był jednak już rok 1993 i ta ich muzyka bez wątpienia miała coś swojego – brzmiała nowocześnie, świeżo i efektownie. Mniej tu mrocznego grobu, a więcej selektywnego porywającego grania. Oprócz tradycyjnych szwedzkich growli pojawiają się czyste deklamacje i bardziej gardłowe i wyraziste krzyki. Mocno gniótł ten materiał w chwili premiery, nie mniej gniecie po latach. Cenotaph Records, która wydała ten materiał zbankrutowała i przez wiele lat „Across the Horizon” był prawdziwym białym krukiem, a gdy pojawiał się na aukcjach japońscy kolekcjonerzy gotowi byli popełnić sepuku w przypadku przegranej licytacji. Okazało się jednak, że zakup pierwszego wydania nie był jedynym wydatkiem. The Crypt wydała reedycję na limitowanych winylach, więc szybko zakupiłem sobie w obu kolorach. Oczywiście nabyłem także reedycję na CD wydaną przez VIC Records przed pięcioma laty (ze względu na utwory bonusowe dodane do „Across the Horizon”). Nie wiem czy to nie moje najdroższe pół godziny w dziejach szwedzkiego death metalu

O Autorze

Redaktor Naczelny

Muzyką żyję od początku lat dziewięćdziesiątych - głównie tą najcięższą. Heavy, speed, thrash, death, doom, black to podstawowe pozycje w moim muzycznym jadłospisie. Na deser krautrock, muzyka elektroniczna, neofolk, muzyka filmowa i wszystko inne co wpadnie w ucho. Poza pisaniem o muzyce piszę także książki, ale to już nie pod tym pseudonimem. No i zbieram płyty CD i LP. Setkami, tysiącami, dziesiątkami tysięcy...

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany